Moja córka

Człowiek jest tylko człowiekiem, ze swoim ciałem i życiem z wizją otaczającego go świata. W tym jest jego wielkość i słabość, jeżeli umie zachować proporcje we wszystkim znajdzie równowagę i szczęście.

Stan mojej córki drastycznie się pogorszył na przełomie 2015/2016 roku, coraz bardziej izolowała się – odcinała od otoczenia, bez możliwości koncentracji nad swoimi bieżącymi sprawami. Przebywanie całymi dniami w pokoju z ponurą miną, oraz paczką wypalonych papierosów było codziennością przez wiele miesięcy. Stałe chłodzenie organizmu przy ujemnych temperaturach wzbudzało niepokój. Wychodzenie z domu bez specjalnego celu, w tym późnym wieczorem, czy wyjazdy w celu poszukiwania osób wskazywały, że dzieje się cos niedobrego. Sygnały płynęły z uczelni, niezaliczony semestr – brak koncentracji oraz brak komunikacji z wykładowcami i rówieśnikami dawały dużo do myślenia. Stanowisko córki brzmiało „ jestem zdrowa, nic mi nie jest, zostawcie mnie w spokoju” Wszelkie próby diagnostyki nie wchodziły pozytywnie, córka nie miała zaufania do lekarzy psychiatrów, wynikało to z faktu, że żaden z powyższych nie próbował nawiązać konstruktywnego dialogu i przepisywał kolejne leki oraz zmieniał dawki. Czas mijał a stan się nie poprawiał. Stopniowe odrealnienie zachowań w życiu codziennym doprowadziło do hospitalizacji córki w klinice, gdzie przeżyła ogromny szok. Po wypisaniu stan się pogorszył w ciągu dwóch miesięcy z powodu odstawienia leków.

Delikatna konstrukcja psychiczna nie dopuszczała możliwości uznania przed samą sobą , stanu w jakim się znajduje. Dla mojej córki było to niezrozumiałe że w poprzednich latach osiągała sukcesy, zaliczała semestry, a teraz wszystko idzie nie po jej myśli – na dobrą sprawę wszystko się rozsypuje. Utrzymywane wcześniej stałe kontakty z rówieśnikami zostały porzucone tak jak taniec, pływanie, jazda na nartach, łyżwach czy podróżowanie.

Z tymi wszystkimi problemami zgłosiliśmy się do Pani Lucyny Muraszkiewicz i Zespołu Salus Pro Domo i tu należy się ogromne podziękowanie za zaangażowanie i poświęcony czas od samego początku, czyli od pierwszego dnia zbudowanie więzi zaufania między naszą córką a Panią Lucyną, która w kolejności wprowadzała pozostałą część zespołu.

Zaufanie to podstawa każdego sukcesu. Otwartość, procedury leczenia, komunikacja z rodziną na sesjach otwiera oczy córce i rodzicom co, kiedy i w jakim stopniu wzajemnie możemy zrobić. Leczenie farmakologiczne wsparte pracą psychologa i psychoterapeuty którzy są zaangażowani , i tu proszę o przyjęcie podziękowania dla Pani Żanety Ryszawy za systematyczność i różnorodność prowadzonych spotkań w tym licznych kontaktów poza siedzibą o różnej tematyce, oraz Pani Agacie Trzos za prowadzenie rozmów na tematy obejmujące relacje społeczne, dają efekty. Brak wiedzy w ocenie rodziny co jest czynnikiem charakterologicznym a co jest już chorobą, powoduje podjęcie szeregu błędnych i niepotrzebnych działań. Można tego uniknąć korzystając z wiedzy ludzi wykształconych w przedmiotowych dziedzinach , merytorycznie zaangażowanych dzięki czemu można żyć spokojniej.

Obecnie córka po dwóch latach wróciła na uczelnie, z czego jestem bardzo szczęśliwy, jak i wdzięczny swojej córce , że w miejscu gdzie ją dopadła choroba podjęła walkę z powodzeniem , o swoją przyszłość. Swój sukces zawdzięcza pomocy wszystkim, którzy są zaangażowani w terapię z ramienia przychodni Salus Pro Domo i swojej pracy.