Rynek Zdrowia – wywiad

.

.

  1. Czy na podstawie doświadczeń Państwa Fundacji Pro Domo i Centrum Medycznego Salus Pro Domo można powiedzieć, że realizowane są założenia Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego, w szczególności w zakresie dostępności do lekarza psychiatry oraz postulowanej przez specjalistów opieki środowiskowej ?

Wszystkie znaczące raporty i analizy dot. obszaru zdrowia psychicznego, w tym tak ważny Raport Rzecznika Praw Obywatelskich jednoznacznie w dość dramatycznym tonie podkreślają, że założenia Programu nie są realizowane i jako całość jest on całkowitym niepowodzeniem. Zdrowie psychiczne ciągle jest zapomnianym i zmarginalizowanym obszarem zdrowia publicznego. Nie należy w świadomości społecznej do wartości publicznych, nie jest przedmiotem jakiejkolwiek świadomej, długofalowej i konsekwentnej polityki państwa, choć statystyki alarmują, że kondycja zdrowia psychicznego Polaków pogarsza się. Według ostrożnych szacunków problemy ze zdrowiem psychicznym mogą dotyczyć w różnym stopniu, trwale lub okresowo nawet 8 mln. Polaków.

Nadal podstawowym modelem leczenia jest anachroniczny model wywodzący się jeszcze z XIX wieku, oparty na szpitalach psychiatrycznych liczących setki łóżek, lokowanych z dala od społeczeństwa. Nadal 2/3 łóżek psychiatrycznych znajduje się w wielkich szpitalach psychiatrycznych, i nadal podstawową forma leczenia jest leczenie szpitalne, które jest najdroższe i zupełnie niepotrzebnie generuje wysokie koszty. Dzisiaj pobyt w szpitalu powinien być małym fragmentem kompleksowej opieki psychiatrycznej – większość osób z zaburzeniami psychicznymi nie musi i nie powinna być leczona w szpitalach. Czas hospitalizacji psychiatrycznych w Polsce jest jednym z najdłuższych w Europie. Brak w Polsce widocznego procesu zmniejszania placówek szpitalnych na rzecz małych oddziałów w szpitalach ogólnych, co jest europejskim standardem. Ale największe opóźnienia strukturalne dotyczą braku rozwoju opieki środowiskowej, a co za tym idzie dostępności do psychiatry, psychologa i psychoterapeuty. W ponad 20 polskich powiatach brak jest jakiejkolwiek opieki psychiatrycznej.

Trudno jest więc  mówić o funkcjonowaniu dostosowanego do zindywidualizowanych potrzeb modelu opieki środowiskowej, który ma w swojej ofercie wszechstronne oddziaływania terapeutyczne, w tym wspierające rodzinę pacjenta i wspomaganą aktywizację zawodową pacjenta. W całym rozwiniętym świecie jest to model uznawany za najlepszy, najbardziej efektywny i najmniej kosztowny. Za szczególnie niekorzystne dla ciągłości opieki psychiatrycznej uznaje się właśnie brak zespołów opieki środowiskowej, które zespolone z poradniami, oddziałami dziennymi i całodobowymi mogłyby tworzyć sieć Centrów Zdrowia Psychicznego na danym terenie, zapewniając kompleksową opiekę, a tym samym minimalizując konieczność i czas leczenia szpitalnego, które jest najbardziej kosztowne.

  1. Wskaźniki dotyczące osób leczących się z powodu zaburzeń psychicznych w Polsce nadal dowodzą poważnych zaniedbań w tej dziedzinie – czy zgadza się Pani z taką opinią ?

Pogarszająca się kondycja zdrowia psychicznego nie jest tylko właściwością Polski, we wszystkich bowiem krajach europejskich obserwowany jest ten proces. Choć my, niewątpliwie płacimy również koszty transformacji ustrojowej. Migracja mieszkańców wsi do miast i związane z tym bardzo trudne procesy adaptacyjne, czy umowy śmieciowe przy jednoczesnym zaciąganiu kredytów to czynniki życia w permanentnym stresie. Brak poczucia bezpieczeństwa, zawodowa i pracownicza niepewność, brak ekonomicznej stabilności – wszystko to często rodzi przekonanie o bezradności i beznadziejności, wywołuje poczucie nieprzydatności zdobytego wykształcenia, posiadanych umiejętności, bezwartościowości i frustrację związaną z nietrafnością dokonywanych życiowych wyborów, obniża naszą samoocenę. Rodzi się w nas przekonanie, że na nic nie mamy wpływu, i że wszystko dzieje się niezależnie od naszych wysiłków, prowokuje apatię, tendencje do rezygnacji i izolacji.  Jak więc planować życie rodzinne, które wymaga odpowiedzialności i stabilizacji, bez perspektywicznego poczucia bezpieczeństwa ekonomicznego i nadziei na stabilną pracę, nie wymagającą dodatkowych źródeł utrzymania?  Życie w takim permanentnym stresie niewątpliwie musi generować ryzykowne stany psychiczne.

Z badań i danych statystycznych wynika, że 1,34 mln Polaków w wieku produkcyjnym ocenia negatywnie swoje zdrowie psychiczne, skargi depresyjne dotyczą około 8 mln obywateli, a 1,5 mln ma rozpoznaną depresję. Na schizofrenię choruje 1 mln. osób, a przeciętna wieku to 38,5 lat.  Szacuje się, że u około 6mln. Polaków wystąpiło w ciągu całego życia choć jedno zaburzenie psychiczne. Każdego dnia depresja zbiera śmiertelne żniwo, w takim samym stopniu, jak rak piersi i większe niż rak trzustki czy prostaty. Każdego dnia 16 Polaków odbiera sobie życie, co sprawia, że liczba ofiar jest większa niż w wyniku wypadków drogowych. Rocznie około 230 młodych do 19 roku życia ginie śmiercią samobójczą. Dlaczego więc w świadomości społecznej, w polityce zdrowotnej państwa nie ma myślenia o depresji, jako o chorobie śmiertelnej, wymagającej natychmiastowych systemowych i radykalnych działań ? , tak jak to się dzieje w przypadku chorób onkologicznych, czy kardiologicznych. Ocenia się, że w Europie depresja jest głównym powodem schorzeń i niepełnosprawności wśród ludzi młodych, i jedną z trzech najczęstszych przyczyn śmierci wśród młodzieży, uważa się ją za dżumę XXI wieku i prognozuje się, że będzie w takim samym stopniu problemem jak bezrobocie. Kraje Europy nie bagatelizują problemu pogarszającej się kondycji swoich obywateli, sukcesywnie zwiększają nakłady na ochronę zdrowia psychicznego. Analizując raporty Brytyjskiego NHS ( National Health  Service ) zauważamy, że w Anglii wydatki w latach 2003-1013 na choroby i zaburzenia psychiczne wzrosły z ok. 7 miliardów funtów w roku 2003 do ok. 11 miliardów w 2013r. Wydatki na choroby krążenia w tym okresie utrzymywały się na tym samym poziomie ok 7 miliardów rocznie, choroby nowotworowe – nastąpił wzrost z ok. 4miliardów funtów w 2003r do 6mld funtów w 2013r. Dane te pokazują, że wydatki na zaburzenia i choroby psychiczne, zarówno w liczbach bezwzględnych, jak i pod względem dynamiki wzrostu stanowią największe obciążenie budżetu NHS, prawie tyle samo co łącznie wydatki na choroby krążenia i nowotworowe.

  1. Co należy zrobić w zakresie promocji zdrowia psychicznego, aby była naprawdę skuteczna, m.in. aby ograniczyć czynniki ryzyka czy zachowania ryzykowne?

Zaniedbania w obszarze promowania zdrowia psychicznego i jego świadomego wzmacniania są tak duże, że wymagają radykalnych działań i współodpowiedzialności sektorów i podmiotów, z różnych obszarów. Konieczna jest wielodyscyplinarna organizacja ochrony zdrowia psychicznego, wykraczająca daleko poza ramy czysto medyczne i działania Ministerstwa Zdrowia. Wszystkie polityki państwa, strategie gospodarcze, ekonomiczne, społeczne, edukacyjne i kulturalne powinny uwzględniać perspektywę zdrowia psychicznego. Potrzebujemy strategii promowania zdrowia psychicznego i jego ochrony opartej na skoordynowanej w tym zakresie polityce ministerstw zdrowia pracy, edukacji, szkolnictwa wyższego, środowiska i sprawiedliwości, konsekwentnie realizowaną przez administrację rządową, samorządy terytorialne, placówki oświaty i parafie. To również, szerokie pole dla działań organizacji pozarządowych.

Misją mojej Fundacji jest zmiana świadomości społecznej dotyczącej obszaru zdrowia psychicznego,  poprzez edukację społeczną dotycząca promocji i profilaktyki zdrowia psychicznego, wzmacniania dobrostanu psychicznego, oraz przeciwdziałanie stygmatyzacji i marginalizacji społecznej osób leczących się z powodu zaburzeń psychicznych. Moje 30-letnie doświadczenie zawodowe związane z pracą kliniczną w psychiatrii upewnia mnie w przekonaniu, że możemy w znacznym stopniu mieć wpływ na jakość naszego zdrowia psychicznego, a w przypadku zachorowania, nawet na tak poważną chorobę, jak psychoza schizofreniczna, mamy wpływ na przebieg choroby i efekty leczenia, możemy obniżać ryzyko nawrotów choroby w przyszłości i liczbę koniecznych hospitalizacji.

Skuteczna promocja zdrowia psychicznego, to budowanie nowoczesnego systemu ochrony zdrowia w oparciu o europejską zmianę paradygmatu działań systemu służby zdrowia, w którym następuje przejście od ochrony zdrowia, rozumianej  jako świadczenie usług leczniczych do „wytwarzania zdrowia”. Zgodnie z tym paradygmatem dotychczasowe nakłady powinny w dużym stopniu uwzględniać promocję i edukację zdrowotną, działania profilaktyczne, prewencję zaburzeń psychicznych, oraz stosunkowo wczesne diagnozowanie problemów i zaburzeń psychicznych. W świadomości społecznej Polaków, zdrowie psychiczne jest synonimem problemów z psychiką, jest kojarzone odwrotnie – nie ze zdrowiem, a z zaburzeniami i chorobami psychicznymi. To paradoksalne, negatywne definiowanie zdrowia psychicznego obrazuje, jak dużo jest do zrobienia, by przełamać stereotypowe myślenie, rozprawić się z mitami, które towarzyszą psychiatrii od wieków i dobrze się mają w społeczeństwie polskim XXI wieku, także w jego wykształconej części.

Kto z nas interpretuje zdrowie psychiczne, jako stan optymalnego funkcjonowania, wykorzystywania całego naszego potencjału, zdolności, zasobów odpornościowych, stan, w którym dobrze sobie radzimy ze stresogennymi czynnikami, przeciwnościami losu, jesteśmy produktywni i zadowoleni z funkcjonowania społecznego, jakości naszego życia ?  Kto z nas myśli o zdrowiu psychicznym w kategoriach, że trzeba je wzmacniać i należy o nie dbać, w takim samym stopniu, jak o zdrowie fizyczne, bo nie ma zdrowia bez zdrowia psychicznego ? Kto z nas zastanawia się, czy dotychczasowy styl naszego życia nie jest zagrożeniem dla naszego zdrowia psychicznego ? Kto wreszcie z decydentów rozumie, że zdrowie psychiczne obywateli jest dobrem ogólnymi i zasadniczym czynnikiem dla rozwoju gospodarczego, ponieważ koszty bezpośrednie i pośrednie jego braku są najwyższymi wśród innych schorzeń.

Kompleksowe działania promujące zdrowie psychiczne i prewencja zaburzeń psychicznych, powinny rozpoczynać się od wspierania rodzicielstwa i pierwszych lat życia, które są tak znaczące dla całego życia. Szkoła jest naturalnym środowiskiem promowania zdrowia, powinna dbać równolegle i w równym stopniu o rozwój intelektualny, jak i emocjonalny, wyposażać uczniów w wiedzę i umiejętności, „jak żyć”. Istnieje w tym względzie dobry model w brytyjskim systemie edukacyjnym. Holistyczne podejście szkoły do rozwoju uczniów musi wzmacniać dobrostan psychiczny i zmniejszać ryzyko zaburzeń psychicznych dzieci i młodzieży. W świetle danych demograficznych wspieranie zdrowia psychicznego seniorów, jest nie do przecenienia.

  1. W jakim stopniu pomocne w promowaniu zdrowia psychicznego może być włączenie tych zagadnień do ogólnej polityki bezpieczeństwa i higieny pracy w przedsiębiorstwach ?

Pracodawcy, dbający o zdrowie psychiczne swoich pracowników, a nakazuje to europejskie ustawodawstwo, powinni być nagradzani i promowani, wzorem rozwiniętych krajów Unii Europejskiej. Stresujące warunki pracy, jak pokazują badania, zwiększają ryzyko zaburzeń lękowych, depresyjnych, somatycznych, uzależnień, syndromu wypalenia zawodowego, prowadzą do wysokiej absencji i rotacji pracowników, niskiej wydajności i produktywności. Oczywiście, wszystko to przekłada się bardzo niekorzystnie na życie rodzinne, które również przestaje być oazą spokoju i bezpieczeństwa. Za taki stan rzeczy w miejscach pracy, odpowiada negatywny styl zarządzania, brak wsparcia społecznego, złe wzory komunikacji i nawarstwiające się konflikty interpersonalne, których nikt profesjonalnie nie rozwiązuje, przeciążenie pracą, presja czasowa, niepewność zatrudnienia, ciągłe zmiany organizacyjne, i wreszcie zmora specyfiki polskich przedsiębiorstw, brak szacunku dla pracowników, co często podkreślają nasi obywatele, którzy mają doświadczenie pracy w krajach Europy zachodniej.

  1. Co należy zrobić, by położyć kres stygmatyzowaniu osób cierpiących z powodu zaburzeń psychicznych ?

Stygmatyzacja społeczna i marginalizacja osób chorujących na zaburzenia psychiczne to wielki dramat pacjentów, wystarczy jedynie wspomnieć, że wstydząc się i bojąc społecznego napiętnowania, opóźniają znacząco zgłaszanie się o pomoc do psychiatry czy psychologa, co skutkuje nasileniem się objawów choroby i koniecznością hospitalizacji, której wielokrotnie można było uniknąć. Powrót na otwarty rynek pracy po hospitalizacjach graniczy z cudem, i sądzę,  że w zdecydowanym stopniu odpowiada za to stygmatyzacja i dyskryminacja przez państwo, które nie ma żadnej oferty pomocowej, ułatwiającej powrót do aktywności zawodowej.  Wystarczy wspomnieć, że 72% wśród pracujących w chwili postawienia diagnozy schizofrenii traci pracę. W Polsce w 2010 r. ponad 120 tys. osób z rozpoznaniem schizofrenii otrzymywało renty, na które ZUS przeznaczył ponad 940 mln zł, znacząca przy tym jest dysproporcja z wydatkami NFZ – 450 mln zł. Zdecydowana większość pacjentów chce i mogłaby pracować, a nawet powinna. Na taką rozrzutność nie stać bogatszych od nas krajów europejskich.

W naszym Centrum Medycznym mamy oferty zindywidualizowanych programów psychoterapeutycznych, które wspierają pacjentów w powrocie do aktywności zawodowej i dobrej jakości życia pomimo zachorowania na poważne zaburzenia psychiczne. Niestety publiczna służba zdrowia, poza standardowym leczeniem, zazwyczaj nie oferuje kompleksowej opieki terapeutycznej, której celem jest również powrót po epizodzie choroby do ról społecznych.

Wracając do dramatycznej sytuacji pacjentów na skutek stygmatyzacji, misją naszej Fundacji jest zmiana świadomości Polaków dotyczącej chorób psychicznych i pacjentów leczących się z powodu tych zaburzeń. Nadal pokutują mity i uprzedzenia rodem ze średniowiecza, przy jednoczesnym braku jakiejkolwiek społecznej edukacji dotyczącej przyczyn zachorowania, sposobów i efektów leczenia. Wiedza na ten temat jest bardzo nikła. Brytyjskie badania zwracają uwagę, że dla pacjentów piętno jest znacznie gorsze niż sama choroba. Te same badania podają, że 25% młodych pacjentów przestało uczęszczać do szkoły, z powodu dyskryminacji i napiętnowania. Pilnym wyzwaniem jest zatem okresowo powtarzana ogólnopolska, edukacyjna kampania społeczna.

Obawiam się jednak, że znacznie trudniej będzie przeciwdziałać stygmatyzacji strukturalnej, stosowanej przez państwo wobec naszych pacjentów, niż zmienić w świadomości społecznej wizerunek chorego psychicznie, który nago biega po ulicy z siekierą, na wizerunek osoby, która jest naszym sąsiadem, rano ubraną w garnitur, idącą do pracy w banku, odprowadzając po drodze dzieci do przedszkola. Traktowanie zdrowia psychicznego, jako margines zdrowia somatycznego, brak łatwego dostępu do lekarza psychiatry, psychoterapeuty (czas oczekiwania nawet do kilku miesięcy), brak gwarantowanych przez NFZ efektywnych standardów leczenia psychoterapeutycznego opartego na światowych standardach, brak działań w zakresie prewencji rentowej, czy wreszcie poważne ograniczenia NFZ w dostępie do efektywnych leków najnowszej generacji upoważniają do stwierdzenia, że jest to przejaw dyskryminacji tej grupy pacjentów przez państwo, przejaw strukturalnej stygmatyzacji w systemie opieki zdrowotnej. Należy również zwrócić uwagę, że Rzecznik Praw Obywatelskich w swoim raporcie podkreśla, że leczenie psychiatryczne w Polsce często odbywa się bez poszanowania godności i praw człowieka. Brakuje w Polsce uregulowań prawnych gwarantujących osobom z problemami ze zdrowiem psychicznym uczestniczenie w życiu społecznym w pełni i na równych prawach, społeczną inkluzję.

Przesłaniem Fundacji Pro Domo jest przekonanie decydentów, mających wpływ na politykę społeczną i zdrowotną państwa, do tego, aby więcej troski i uwagi poświęcali zdrowiu psychicznemu, aby rozpoczęli na ten temat narodową debatę, jeśli chcą  aby obywatele czuli się szczęśliwsi i mieli poczucie życiowej satysfakcji. Brytyjski badacz szczęścia prof. Richard Layard swoimi badaniami pokazuje, że wskaźnik zamożności państw mierzony wartością produktu krajowego brutto traktowany jako probierz sukcesu i dobrobytu jest często mylnie utożsamiany z poczuciem szczęśliwości obywateli – choć w krajach Europy zachodniej dobrobyt znacząco wzrósł od lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, to ludzie wcale nie czują się szczęśliwsi, a liczba chorych psychicznie wzrasta, szczególnie wśród młodych. Badacz alarmuje, że istotną przyczyną tego, że ludzie są nieszczęśliwi stanowią problemy i choroby psychiczne.

Stan polskiej psychiatrii i dbałość o kondycję psychiczną obywateli jest poważnym wyzwaniem dla naszego humanitaryzmu i solidarności.