Świadome posiadanie

.

.

Zawsze czeka na nasz powrót. Pomaga w radzeniu sobie z trudnymi emocjami. Jego bezgraniczne oddanie sprawia, że życie staje się łatwiejsze i przyjemniejsze. Czasami coś pogryzie, zostawi trochę sierści, zaszczeka na sąsiada, ale przy wierności i miłości, jaką nas obdarza, nie ma to znaczenia.

Dog&Sport: Czy jesteś w stanie w jednym zdaniu powiedzieć, dlaczego trzymamy zwierzęta w domu?

Dominika Ustjan: Obawiam się, że nie ma jednej, prostej odpowiedzi na to pytanie, a już na pewno nie da się tego powiedzieć jednym zdaniem. W dzisiejszych czasach posiadanie zwierząt domowych, z ekonomicznego punktu widzenia, wydaje się być całkowicie nieracjonalne. Nie tylko nie przynosi to bowiem korzyści finansowych, ale wręcz przeciwnie, najczęściej jest związane z bardzo znacznymi wydatkami, chociażby na jedzenie czy opiekę weterynaryjną. Nie można także zapomnieć o tym, że właściciele zwierząt biorą na siebie dobrowolnie dodatkowe obowiązki, które pochłaniają ich czas, takie jak przygotowywanie jedzenia dla swojego podopiecznego, wychodzenie z nim na spacer, czy wykonywanie wokół niego zabiegów pielęgnacyjnych i leczniczych. Bywają często także narażeni na różne nieprzyjemności, na przykład kłopoty z sąsiadami. Do tego dochodzą pewne ograniczenia związane z koniecznością opieki nad swoim zwierzakiem – trzeba o odpowiedniej porze wrócić do domu, żeby wyjść na spacer z psem albo żeby nakarmić kota, trzeba też obecność pupila brać pod uwagę przy planowaniu urlopu itd. Część osób decydując się na ich posiadanie zdaje sobie dodatkowo sprawę z tego, że w przyszłości przeżyje ogromne cierpienie związane z jego śmiercią. Lista tych niedogodności jest bardzo długa i z pewnością aż za dobrze znana wszystkim właścicielom zwierząt.

A mimo to kupujemy zwierzęta, poświęcamy im więcej wolnego czasu, wydajemy na nie pieniądze, które moglibyśmy przeznaczyć na inne przyjemności.

Kiedy zapytasz ludzi, co skłoniło ich do zaopiekowania się jakimś stworzeniem, to przeważnie pada odpowiedź „bo lubię zwierzęta” albo „bo zawsze w moim domu było jakieś zwierzę”. Właściciele rzadko kiedy robią rachunek zysków i kosztów ponoszonych w związku z posiadaniem zwierzęcia. Jest to najczęściej decyzja emocjonalna, a nie racjonalna. I chyba dobrze, bo gdyby to miała być czysta ekonomiczna kalkulacja, to mało kto by się zdecydował na zaopiekowanie się psem czy kotem. Jest oczywiście pewna grupa osób, która decyduje się na kupno zwierzęcia ze względów czysto imidżowych, czy po to, aby zarabiać na nich pieniądze, ale chyba nie o nich teraz rozmawiamy.

Powstaje więc pytanie, czy człowiek podejmując decyzję o zostaniu właścicielem zwierzęcia po prostu pomija w swoim myśleniu wszystkie wyżej opisane koszty, czy może istnieją jakieś inne, nie do końca uświadamiane korzyści, które przeważają.

O jakich korzyściach mówisz?

Tych możliwych korzyści wydaje się być bardzo wiele. Na przykład w sferze emocjonalnej zwierzęta mogą dawać poczucie bezpieczeństwa czy zaspokajać potrzebę kontaktu emocjonalnego i bliskości. Jest też wiele badań pokazujących, że zwierzęta traktowane są jako źródło wsparcia w trudnych życiowych chwilach, takich jak na przykład śmierć bliskiej nam osoby. One także motywują do działania, wprowadzają urozmaicenie i energię w nasze życie, poprawiają humor. W innych badaniach dowiedziono, że posiadanie w domu żywych stworzeń ma wpływ na to jak postrzegamy świat. Właściciele zwierząt są bardziej optymistyczni i bardziej nastawieni na przyszłość w porównaniu z osobami, które nie mają zwierząt. Tutaj koniecznie trzeba też wspomnieć o korzyściach natury społecznej. Przeważnie kiedy stajemy się posiadaczem zwierzęcia, rośnie liczba naszych kontaktów społecznych. Na spacerach z psem poznajemy nowe osoby. W kolejce u lekarza weterynarii rozmawiamy z innymi ludźmi o problemach naszych podopiecznych, ale też o innych sprawach. Czasem właśnie w takim miejscu nawiązują się nowe, trwałe znajomości Zwierzęta otwierają nas na innych ludzi chociażby dzięki temu, że stanowią bezpieczny temat do zagajenia rozmowy z nieznaną osobą.

Czyli Twoim zdaniem człowiek bez zwierzaka typu kot, pies ma niską samoocenę, czuje się zagrożony, samotny, bez motywacji, a świat jest dla niego straszny i nudny?

Wiadomo, że tak nie jest. Każdy z nas na co dzień, w taki czy inny sposób, radzi sobie z zaspokajaniem swoich potrzeb. Wydaje się jednak, że zwierzęta potrafią zaspokajać te potrzeby niejako „kompleksowo”. Niezwykle ważne jest też to, że dostęp do nich nie jest w żaden sposób ograniczony. Są zawsze wtedy, kiedy ich potrzebujemy. Ważne też jest też to, że człowiek bez względu na wiek chce się kimś opiekować i chce czuć się komuś potrzebny. Tą naszą potrzebę zwierzęta świetnie zaspokajają. Dodatkowo zwierzęta obdarzają swoich właścicieli uczuciami i akceptują ich bezwarunkowo. Nie krytykują, nie poruszają „niewygodnych” tematów itd. Dają coś, co w relacjach z ludźmi czasami jest nam trudno osiągnąć.

A może jest jednak coś najważniejszego, co kieruje ludźmi?

Wydaje się, że takim istotnym elementem w kontakcie ze zwierzętami, a szczególnie psami, jest kontakt fizyczny. To, że możemy psa pogłaskać, czy przytulić się do niego sprawia, że tworzy się pomiędzy nami specyficzna więź. Kontakt fizyczny jest dla większości z nas związany z wczesnym dzieciństwem i wspomnieniami z tego okresu. Bliskość fizyczna, często na poziomie nieświadomym, kojarzy się nam z kochającym dotykiem matki, z opieką, którą nas otaczała, z zaspokojeniem potrzeb, a przede wszystkim z poczuciem bezpieczeństwa. Nie jest to jeszcze w pełni udowodnione, ale istnieją oczywiste przesłanki aby sądzić, że kontakt fizyczny związany z doświadczaniem pozytywnych emocji wzmacnia siłę psychiczną człowieka, pozwala mu lepiej radzić sobie z problemami i trudnościami jakich doświadcza.

Czyli dotykając psa stajemy się silniejsi psychicznie?

Tak. Przypomnij sobie taką sytuację. Wracasz z pracy, jesteś zmęczona i zła, bo coś ci nie wyszło. Nie masz na nic ochoty. W progu wita cię pies – macha ogonem, ociera się o nogi. Zaczynasz go głaskać i co się dzieje? Humor ci się poprawia, kłopoty w pracy schodzą na dalszy plan. Po chwili takiej czułości czujesz się inaczej, zmieni ci się perspektywa patrzenia, a trudności wyglądają już mniej poważnie. Większość właścicieli zwierząt doskonale wie, o czym mówię.

A co z rodziną – mężem, dziećmi? Czy bliskość z nimi tak nie działa?

Oczywiście, że działa tak samo. Ale niestety kontakt z nimi może być obarczony znacznymi trudnościami. Mówiąc obrazowo: jeśli chcę zaspokoić swoją potrzebę bliskości i kontaktu emocjonalnego, mogę spróbować przytulić się na przykład do swojego partnera. Nie zawsze się mi to jednak uda, bo może on być fizycznie niedostępny albo może być niedostępny emocjonalnie, bo w tej chwili nie ma ochoty na czułość. A zwierzę jest dostępne w każdym momencie, kiedy tego potrzebujemy. Nie ma swoich humorów, nie jest niczym innym zajęte. Po prostu czeka na nas i inicjatywę z naszej strony.

Kiedy kupujemy psa, to czy mamy świadomość tego, że będzie on naszym lekiem na braki?

Innymi czynnikami kierujemy się, gdy kupujemy psa do domu np. dla dziecka, a innymi gdy sprawiamy sobie czworonoga z myślą o uprawianiu z nim sportu. Myślę, że dopiero w trakcie bycia z nim okazuje się tak naprawdę, jaki on jest dla nas ważny i jak dużo nam daje.

Czy zaspokajanie swoich potrzeb poprzez kontakt ze zwierzęciem jest złe?

Nie widzę w tym nic złego. Są osoby, które kupią psa po to, żeby spełnić się w sporcie z jego udziałem, inni psem próbują zastąpić posiadanie dziecka. Każdy z tych wariantów jest dobry dopóki traktujemy zwierzę w odpowiedni sposób – nie krzywdząc go. Pies czy kot zaspokajają nasze potrzeby, wypełniają różne „luki”. Może nie brzmi to dobrze, ale tak jest w życiu, żeby ono było pełne, żebyśmy mogli się w nim realizować, spełnić – potrzebujemy narzędzi, które nam to ułatwią. Pies jest takim narzędziem. Nie należy jednak zapominać, że pies czy kot nie jest panaceum na wszystkie nasze potrzeby czy braki. Są takie aspekty życia, których zwierzę zastąpić nam nie może.

Zawsze czeka na nasz powrót. Pomaga w radzeniu sobie z trudnymi emocjami. Jego bezgraniczne oddanie sprawia, że życie staje się łatwiejsze i przyjemniejsze. Czasami coś pogryzie, zostawi trochę sierści, zaszczeka na sąsiada, ale przy wierności i miłości, jaką nas obdarza, nie ma to znaczenia.

Człowiek i pies to para, razem pokonują dużo przeciwności, odnoszą sukcesy, często też upodobniają się do siebie. Czy dla innych nie jest to pewien rodzaj wariactwa?

Pewnie różni ludzie mogą mieć różne zdania na ten temat. Ale czy to takie ważne, czy to coś zmienia? Dla ciebie „wariactwem” może być to, że ktoś chce być prezesem wielkiej korporacji, spędzać całe dnie na spotkaniach, kolekcjonować drogie samochody i tak dalej. Dla kogoś innego „wariactwem” może być chęć posiadania siódemki dzieci. Ważne jest to, aby dobrze się czuć z tym, co się robi. To, czym się zajmujesz, i z kim obcujesz, ma ci dać spełnienie, radość i satysfakcję.

To jak to ostatecznie jest z tym posiadaniem zwierząt?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi – ile osób kupujących zwierzęta, tyle powodów ich kupowania. Jest dużo badań potwierdzających pozytywny wpływ i oddziaływanie zwierząt na życie człowieka. Cały czas też trwają nowe badania. Najważniejsze jest chyba to, aby decyzja o zaopiekowaniu się zwierzęciem nie była podejmowana pod wpływem chwili i emocji. Psy brane pod wpływem impulsu czy w związku ze zbliżającą się gwiazdką najczęściej kończą porzucone na ulicy. To nie może być tylko zachcianka. Zwierzęta dają nam z siebie bardzo wiele, i to powinno nas zobowiązywać.

Dominika Ustjan: psycholog, wykładowca w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej oraz asystent w Pierwszej Klinice Psychiatrycznej, w Oddziale Zapobiegania Nawrotom Psychoz w Instytucie Psychiatrii i Neurologii. Obecnie jest w trakcie realizowania specjalizacji z zakresu psychologii klinicznej. Jej zainteresowania naukowe dotyczą psychologii pozytywnej, w szczególności miłości i jej wpływu na jakość życia oraz kształtowanie się siły psychicznej. Zajmuje się także terapią z udziałem zwierząt oraz badaniem relacji człowiek – zwierzę i jej wpływem na zdrowie człowieka.